Znowu się pocięłam.
Od jutra zaczynam znowu tańczyć industrial. Lepsze to od ćwiczeń xD. Jak będzie mi to dobrze wychodzić to może coś się nagra i na YT wrzuci. W sumie..jakbym nie przerwała to bym już to dawno nagrała ;-; Musze się zmienić dla Niego. Musze być silna. Musze przestać się ciąć. Musze. Kurwa. M U S Z E.
W środe znowu chciałam się zabić. Teraz na pewno by mi się udało (dobrze czy źle ? nie wiem.). Na szczęście jeden z Trupków pomógł mi i nie opierdalał jak pewna osoba. Przy okazji dowiedziałam się, że jestem tchórzem bo się cięłam i to nie mogło mi w niczym pomagać (a jednak pomagało), nie moge mieć depresji bo jestem za młoda, serio ? Są młodsze osoby i je mają. W takim okresie co ja jestem to wszystko może do tego doprowadzić. Nawet jakaś błahostka. Nie chciałam się z nim kłócić o to, w końcu to kolega mojego faceta a nie chce żeby później mu pierdolił, że jestem pojebana i żeby ze mną zerwał. A wracając do środy to chłopak mi uświadomił, że jeśli dalej tak pójdzie (chodzi mi o cięcie się i te myśli samobójcze) to go w chuj zranie. Nie chce tego.
Wczoraj było jak zwykle cudownie. Jutro będzie tak samo *_*
A tak po za tym..mama mi pozwoliła spędzić sylwka z Kotem, nie wiem jak będzie z wakacjami ale Kot pogada z rodzicami i może się zgodzą. Przynajmniej mamy taką nadzieje.
Mam już dość patrzenia się jak każdy się ze mną męczy. Codziennie płacze, staram się nie ciąć chociaż tak naprawde nie mam czym bo K. połamał mi żyletke ale przecież jest milion innych sposobów by zadać sobie ból fizyczny. Pisze jak chory człowiek. Jestem chora. Nauczyłam się to ukrywać. Czasami mam ochote wybuchnąć i płakać w sklepie, szkole. Nawet przy Nim jak mnie przytula i powiedzieć, że już nie wyrabiam i mam dość tego życia ale nie potrafie. Może bardziej boje się jego reakcji ? Nie wiem..Najbardziej mnie boli to, że doprowadziłam Go do płaczu. Kurwa..zrobiłam to nieświadomie ale do tej pory nie moge tego zapomnieć. Miał racje, jestem szmatą. Beznadziejną szmatą. Chciałam tyle razy Go za to przeprosić ale nie potrafie. Zawsze gdy chce to zrobić mam łzy w oczach, nie wiem czy to widzi czy nie. Mam nadzieje, że nie. Nie wiem już nawet jak mu pokazywać, że w chuj mi na nim zależy i bardzo mocno Go kocham. A jak już próbuje to zrobić to mi nie wychodzi bo zawsze później coś musze spieprzyć. W sumie..nic nowego. Pewnie i tak tego nie przeczyta ale.. kochanie, pamiętaj. zawsze byłeś, jesteś i będziesz dla mnie ważny. kocham Cie. kocham Twój uśmiech. kocham jak mnie przytulasz. W S Z Y S T K O co robisz. jesteś moim szczęściem. iskierką w tym jebanym życiu.
He had to get up! Get up and out of the wheelchair... But without his cane... Oh, he didn't stand a chance! The cane was in her hand! She used it to push him back! Push him in the chest, she was ready for attack... Then a quick blow to his wrist, four, five across his back... One last one hit him on the neck...
"I can't believe you're still alive!" "My God!" - she screamed... "I'll teach you how to die!" "This should light up your worthless little life!" "Open up your eyes..." Then she lit the torch...
His eyes were burning pain, she wanted to hear him scream! And this was not a dream! Abigail was out of control! She was laughing at his every scream! This was no more the clean revenge it should have been...
Abigail was feeling like the ruler of hell! The joy of causing pain... The wheelchair was really on fire!